Please enable JS

Unison Research Polska - Prasa


Unison Research potrafi skutecznie łączyć współczesność hi-fi z tradycją budowy urządzeń lampowych. Klimat budują także charakterystyczne zdobienia drewnem. Jednak w przypadku Unico CD Due organiczne ornamenty wykorzystano jedynie w obudowie pilota. Unison Research Unico CD Due obroni się w konfrontacji z każdym źródłem cyfrowym swojego segmentu cenowego. Pod względem brzmienia pozytywnie mnie zaskoczył. Wygrzanie powoduje, że początkowo suchawy dźwięk staje się zróżnicowany i dynamiczny. Unico odtwarza srebrne krążki w sposób uniwersalny i zrozumiały dla współczesnego słuchacza. Nie kusi się o nostalgiczne ocieplanie i zaokrąglanie brzmienia. Gra bardzo współcześnie – energicznie, otwarcie i dobitnie, ale bez obaw, nie oznacza to utraty muzykalności. Rosyjskie podwójne triody Tung-Sol pasują do nowoczesnego charakteru tego źródła. Zapewniają odpowiednią dynamikę i pamiętają o przyprawie lampowego uroku, która wnosi perlistość, mikrodynamikę i bardzo dobrą stereofonię. Wszystko jest na swoim miejscu i w odpowiedniej proporcji.

hifichoicewyborredakcji


Unison Research S6 mnie zadziwił, a przetestowałem już wiele urządzeń audio, więc nie jest to łatwe. Przede wszystkim jest to pierwszy wzmacniacz lampowy, który bez problemów wysterował moje Bowersy, zachowując przy tym absolutnie pełnię swoich umiejętności w kreowaniu przestrzeni i magii gorących, próżniowych baniek. Myślę, że jeśli ktoś poszukuje wzmacniacza (niezależnie od techniki w nim zastosowanej) w cenie ok. 15.000 złotych, to musi koniecznie posłuchać Unisona. Trudno będzie w tej kategorii cenowej znaleźć tak mocnego zawodnika, potrafiącego wiarygodnie przekazać emocje zawarte w muzyce, nie tracąc nic z dokładności ani rytmiki i generującego holograficzną scenę. Nie należy się też przejmować podaną na papierze mocą – 35 watów w tym wypadku znaczy zdecydowanie więcej, podczas słuchania nigdy nie stracił werwy, ani też nie przekroczyłem połowy skali głośności, nawet osiągając już duży poziom głośności. To fantastyczny wzmacniacz – absolutna rekomendacja!

hifichoice


Przetestowaliśmy nietuzinkowy system włoskiej firmy Unison Research – topowy wzmacniacz lampowy i kolumny. Jak to gra? Trzeba przyznać, że zestaw gra tak samo imponująco, jak wygląda – zamaszyście, ale w sposób tak żywy i naturalny, że wręcz trudno przestać go słuchać. Nie da się ukryć, że tubowe kolumny są absolutnie nie do pobicia przez tradycyjne konstrukcje kopułkowe, a w połączeniu z wielkim, 38-centymetrowym niskotonowcem zwyczajnie wbijają w fotel. Obawiam się, że zrezygnowałabym ze swoich Dynaudio na rzecz MAX-ów w jednej sekundzie, gdyby tylko zmieściły się w moim pokoju, ale niestety ich rozmiary, ku mojej rozpaczy, skutecznie wykluczają taką zamianę. A skoro testowaliśmy kolumny tubowe, to oczywiście w repertuarze nie mogło zabraknąć Pink Floydów, którzy są mistrzami planów i teł, ukrytych dźwięków, stuków, puków, szelestów, audio-planktonu i innych smaczków. Wszystko to oczywiście dało się usłyszeć, bo testowany zestaw okazał się wyjątkowo skrupulatny, ale mimo to zaskoczył mnie bardzo, gdy w piątej minucie utworu "Echoes" usłyszałam szelest, o istnieniu którego przypominam sobie jedynie podczas odsłuchów sprzętu wysokiej jakości. Oto właśnie niezaprzeczalna wyższość konstrukcji tubowych. I jeszcze ta scena! – szeroka, rozciągająca się poza linię kolumn, głęboka i wysoka na tyle, że każdy plan zbudowany przez Watersa znalazł dla siebie miejsce, umożliwiając słuchaczowi napawanie się w pełni tym muzycznym spektaklem.


Firma Unison Research oferuje wyjątkowe urządzenia, w których technika lampowa splata się z unikalnym stylem, opartym na wyeksponowaniu pięknie obrobionego drewna i wielu innych, harmonijnie dobranych materiałów. Chcąc jednak rozszerzyć asortyment i dotrzeć z nim do mniej zamożnych klientów, przygotowano projekt Unico. Początkowo był to tylko jeden wzmacniacz, ale z czasem w serii Unico pojawiło się coraz więcej produktów i nabierała ona znaczenia. Integra Unico 150 oraz odtwarzacz CD Due to najnowsze modele, świadczące o tym, że ambicje i ceny Unico wędrują teraz w górę. Duet Unison Research CD Due Unico 150 kreuje brzmienie zgrabne i przyjemne, ale cechy poszczególnych urządzeń wcale nie są zbieżne, raczej uzupełniają się, niż dublują, chociaż w ogóle nie upierałbym się przy opinii, że zostały one stworzone specjalnie dla siebie, i nie dowodziłbym żadnej modnej dzisiaj synergii. Tak czy inaczej, razem grają dobrze.


W świecie sprzętu audio wzmacniacze lampowe są otaczane szczególnym kultem, podobnie jak gramofony czy hi-endowe monitory. Uważa się, że są to urządzenia dla wtajemniczonych. Dla koneserów, którzy dla osiągnięcia możliwie najlepszego brzmienia są w stanie uporać się z pewnymi trudnościami - poświęcić nie tylko swój czas i pieniądze, ale także wygodę aby rozkoszować się prawdziwie audiofilskim dźwiękiem. O ile jednak posiadanie gramofonu wymaga od użytkownika pewnej wiedzy na temat jego prawidłowego ustawiania, wykonywania wielu dodatkowych czynności takich, jak chociażby czyszczenie płyt i igły z kurzu, a także zdobywania nowych płyt, które mimo ponownego upowszechnienia wciąż tanie nie są, ze wzmacniaczami lampowymi sprawa wygląda o wiele prościej. Nie oszukujmy się - konieczność zapewnienia piecykowi odpowiedniej wentylacji, doboru odpowiednich kolumn i wymiany lamp mocy raz na jakiś czas to nie są rzeczy przerastające średnio ogarniętego melomana. Wszystko da się zrobić jeśli tylko wzmacniacz faktycznie zrewanżuje się nam brzmieniem, jakiego nie da żadna inna konstrukcja. Wielu audiofilów uważa, że lampy to potrafią, co szczególnie dobrze widać na hi-endowych wystawach. Ponadto wiele firm produkujących takie wzmacniacze stara się maksymalnie ułatwić życie swoim klientom i przekonać ich, że lampy nie gryzą. Jedną z takich firm jest Unison Research. Włosi budują wzmacniacze lampowe od wielu, wielu lat i uchodzą za prawdziwych artystów w swoim fachu. Nie tylko ze względu na nieprzeciętne wzornictwo swoich produktów, ale również ich brzmienie i niezawodność. Spośród wielu, wielu modeli, jakie firma wypuściła na rynek w trakcie trzydziestu lat działalności, kilka zyskało w audiofilskim środowisku status kultowych. Włosi wyróżniają tu swoje trzy największe hity - Simply Two, Triode 20 i Absolute 845. Triode 25 to nic innego, jak nowoczesna reinkarnacja modelu Triode 20, stworzona dla uczczenia trzydziestych urodzin Unisona.


Nieopodal Wenecji, w Treviso, usadowił się Unison Research. Włoski producent sprzętu hi-fi cieszy się bardzo dobrą opinią po obu stronach Atlantyku i zwiększa sprzedaż na rynkach azjatyckich. Nieopodal Wenecji, w Treviso, usadowił się Unison Research. Włoski producent sprzętu hi-fi cieszy się bardzo dobrą opinią po obu stronach Atlantyku i zwiększa sprzedaż na rynkach azjatyckich. Za rok twórca idei firmy, Giovanni Maria Sacchetti, będzie świętował 30-lecie działalności. A ponieważ lubi takie okazje, zapewne uświetni je nowymi konstrukcjami. Unison Research Triode 25 podtrzymuje najlepsze tradycje lampowych wzmacniaczy włoskiej wytwórni. Recenzowany dwa lata temu model Simply Italy uczcił 150-lecie zjednoczenia Włoch.


Unison Research powstał w 1987 roku. Od początku głównym konstruktorem jest Giovanni Maria Sacchetti. Urodzony w 1945 roku, pasję do muzyki odziedziczył po ojcu pianiście. Studiował elektronikę. Przez ćwierć wieku uczył, a równocześnie budował wzmacniacze lampowe. Pierwszym modelem Sacchettiego był Triode 20. Następny, Simply Two, wyraźnie zaznaczył obecność włoskiej manufaktury na audiofilskiej mapie Europy. Później poszło już z górki. Pojawiły się kolejne modele, w tym ponadczasowe konstrukcje, jak Absolute 845. Wszystkie dawały jasno do zrozumienia, że Włosi wiedzą, co robią. Pomimo faktu, że Unison Research pozostaje wierny tradycyjnej technice lampowej, uważnie obserwuje współczesne trendy. Dobrym przykładem jest wzmacniacz słuchawkowy/DAC SH. Unison SH to urządzenie, w którego wnętrzu zamknięto konwerter c/a, przedwzmacniacz i stopień wzmacniający dla słuchawek. Do pracy potrzebuje jedynie źródła sygnału, np. w postaci laptopa oraz słuchawek. Najlepiej celować w te od 2000 zł wzwyż, ponieważ im będą lepsze, tym lepszy efekt uzyskamy. Unison Research należy do wytwórni, które od lat trzymają się określonych zasad projektowania.


Włosi zawsze byli mistrzami w dziedzinie wzornictwa ocierającego się niekiedy o sztukę. Potwierdziły to testowane niedawno kolumny Albedo HL 2.2, które tak przyciągają wzrok, że przy wyborze wzmacniacza trzeba się naprawdę postarać, aby w ogóle został zauważony. Oczywiście można w tych poszukiwaniach zabrnąć w przerażająco wysokie rejony cenowe, ale jeśli chcemy zachować jakiś tam umiar, recepta na sukces wydaje się być tylko jedna. Sprzęt musi być stosunkowo duży, dopracowany w każdym szczególe, najlepiej lampowy, a przede wszystkim - włoski. Takimi kryteriami kierowaliśmy się biorąc do testu wzmacniacz Unison Research P40. W katalogu tej firmy jest wiele konstrukcji, które robią wrażenie samym swoim wyglądem. Jeśli mam być szczery, wszystkie wzmacniacze z Treviso przyciągają wzrok i tylko od naszego poczucia estetyki będzie zależało, który przypadnie nam do gustu najbardziej. Dla mnie esencją smaku jest model Performance z trzema lampami mocy na kanał, choć bajecznie prezentuje się też wprowadzona niedawno, znacznie mniejsza i tańsza integra Simply Italy. Poszukiwacze bezkompromisowych rozwiązań mogą zdecydować się na flagową dzielonkę Reference lub kultową integrę Absolute 845. Bez względu na pułap cenowy, w pakiecie zawsze dostaniemy włoską robotę, sprawdzone części, ciekawe wzornictwo, lampy i drewno. No właśnie, firma była wielokrotnie krytykowana za zdobienie swoich wzmacniaczy drewnianymi elementami. Jednym audiofilom się to podoba, natomiast inni uważają, że tego typu bibeloty są całkowicie zbędne. Co robić, jeśli chcemy kupić szałowy, włoski wzmacniacz bez polerowanych deseczek? Odpowiedź jest prosta - P40 lub P70.


W dobie galopującej cyfryzacji i pogoni za coraz gęstszymi, bardziej doskonałymi formatami zapisu dźwięku, dobrze jest od czasu do czasu przypomnieć sobie o rozwiązaniach, które skutecznie opierają się próbom spychania ich do lamusa. Wręcz przeciwnie - codzienna gonitwa stwarza coraz większą potrzebę ucieczki do świata, w którym najbardziej docenia się to, co szlachetne, sprawdzone i nieziemsko dopracowane. Audiofile mają co najmniej kilka bram do takich bajek - jedną z nich jest szeroko pojęty vintage, inną - świat gramofonów i płyt winylowych, a jeszcze inną - wzmacniacze lampowe. Niewielu jest melomanów, którzy spróbowali kontaktu ze szklanymi bańkami i odeszli od nich bez jakichkolwiek emocji. Z jednej strony technologia lampowa oferuje jedyne w swoim rodzaju brzmienie, z drugiej natomiast trudno jest zaprzeczyć, że urządzenia te mają w sobie jakiś czar. Większość z nich przyciąga wzrok i wygląda pięknie, a jeśli do tej układanki dodamy jeszcze włoskie wyczucie stylu, otrzymujemy coś, co od wielu lat funduje nam Unison Research. Firma ta bez wątpienia jest jedną z największych i najlepiej rozpoznawalnych na świecie jeśli chodzi o wzmacniacze lampowe, a przecież jest także odpowiedzialna za hybrydową serię Unico i mocno powiązana z wytwórnią zestawów głośnikowych Opera Loudspeakers. Jeżeli jest ktoś, kto o funkcjonowaniu tych firm wie praktycznie wszystko, to jest to właśnie ten uśmiechnięty facet na zdjęciu - Bartolomeo Nasta. Podczas jego wizyty w Warszawie postanowiłem zadać mu kilka pytań. Oto zapis naszej rozmowy.


W warszawskim salonie Ministerstwo Dźwięku rozpoczął się wczoraj Tydzień Włoski - akcja promująca elektronikę Unison Research i kolumny Opera. Pierwszy dzień akcji był wyjątkowy z kilku względów. Impreza zorganizowana w, bądź co bądź, niewielkim sklepie została otwarta ze sporym rozmachem. Wszyscy goście oprócz włoskiego brzmienia mogli skosztować także pysznych makaronów, krewetek i win, a oprócz audiofilów chcących zaznać tych rozkoszy i pracowników salonu, do Ministerstwa Dźwięku przyjechali także przedstawiciele dystrybutora, dziennikarze, dealerzy z innych miast oraz gość specjalny - właściciel obu marek i kierownik fabryki mieszczącej się w malowniczym Treviso - Bartolomeo Nasta. Coś nam mówiło, że warto będzie przyjechać do sklepu na Krakowskiej z samego rana i była to dobra decyzja, ponieważ tuż przed południem zaczęło się już robić dość tłoczno i pewnie mielibyśmy problem z wykonaniem zdjęć ukazujących to, nowe na audiofilskiej mapie Warszawy, miejsce. A propos, nazwa Ministerstwo Dźwięku nie jest nowa - sklep przez wiele lat mieścił się przy ulicy Tamka, jednak przedłużający się remont związany z budową drugiej linii metra skutecznie wykurzył z tej okolicy wielu przedsiębiorców. Pojawiły się problemy z dojazdem i parkowaniem, co po jakimś czasie przesądziło o przeniesieniu salonu. Decyzja była pewnie słuszna, bo nawet po pospiesznym otwarciu ulicy Świętokrzyskiej na Tamce wciąż ciężko jest zaparkować, natomiast przy Krakowskiej - luz, spokój i własny parking przed samymi drzwiami.


Dziesięć tysięcy nabywców wzmacniacza Unison Research Simply Two nie mogło się mylić, wybierając z szerokiej oferty produkt optymalny: niedrogą lampową integrę o atrakcyjnym wyglądzie i takimż brzmieniu. Popularność zwielokrotniły entuzjastyczne oceny fachowców na całym świecie. Na moim testowym stoliku wylądował następca tamtego modelu - Simply Italy. To początek oferty siedmiu wzmacniaczy zintegrowanych Unisona. Nazwa została wybrana dla uczczenia 150-lecia zjednoczenia Włoch. Przyjemnie jest odkrywać nowe urządzenia i przepowiadać im powodzenie na rynku. Mnie Simply Italy urzekł wyglądem, funkcjonalnością i brzmieniem.  To nie tylko "zwykły Włoch", z którym napijemy się wina, zjemy risotto albo bigoli i zagryziemy carpaccio. To przyjaciel, którego już po pierwszym spotkaniu zaprosimy do domu, by lepiej go poznać. Akceptacja żony gwarantowana. Italy urodził się nieopodal Wenecji, w Treviso, mając za sąsiadów takich potentatów włoskiego przemysłu odzieżowego, jak Benetton i Sisley. Powstał najpierw w głowie Giovanniego Marii Sacchettiego, który od 1987 roku projektuje kolejne konstrukcje Unisona. Założenie było proste: nawiązać brzmieniem do bestsellerowego Simple Two, unowocześnić i nadać wygląd, który cieszy oko już od pierwszego spojrzenia.


Wraz z mocniejszym (opartym na lampach KT88) modelem P70, integra P40 jest dla Unisona produktem przełomowym. Dotychczas Unison Research kojarzony był wyłącznie z urządzeniami SE (single-ended), w większości triodowymi, lub z pentodami łączonymi w układzie triody. Teraz mamy push-pull. Zamiany, zmiany, zmiany… Aby je podkreślić, przygotowano też zupełnie nowy projekt plastyczny. To wciąż radosny klimat słonecznej Italii, jednak nieco inny niż w dotychczasowych Unisonach. Po prostu fenomenalnie - design i jakość wykonania wzbudza dreszcz emocji. A urządzenie wcale nie wygląda na duże. Góra i dół zostały wyprofilowane trochę tak, jakby miały przypominać urządzenia AGD z lat 50. Mocno zaokrąglone krawędzie po prawej i lewej stronie nadają wzmacniaczowi Unison Research P40"przyjazny" wygląd. W oczy rzuca się przede wszystkim szklana dekoracja ścianki przedniej, w której uformowano logo firmy. Unison miał siedzibę w Wenecji do roku 2003, kiedy to w ramach konsolidacji z producentem kolumn Opera przeniósł się do miasteczka Dosson di Casier - i na leżącą blisko wybrzeża wyspę Murano, znaną już w średniowieczu z wysokiej próby wyrobów ze szkła.


Unison Research to włoska firma znana z produkcji wzmacniaczy lampowych pracujących w klasie A i najchętniej w trybie single-ended. "Dzieło życia" musiało więc być urządzeniem tego typu. Ale cóż to znaczy "tego typu"… Wystarczy rzut oka, aby zrozumieć, skąd wzięła się odwaga Giovanni`ego Sacchettiego, szefa i głównego inżyniera UR, do nazwania swojego najlepszego projektu tak nieskromnie. Początkowe wrażenie zdominowane jest przez potężne rozmiary. To nie jest zwykłe przekroczenie standardowych gabarytów, to ich zwielokrotnienie. 80 cm szerokości! 60 cm głębokości! Masa - 90 kg! To chyba rekordy w kategorii wzmacniaczy zintegrowanych. Tak, Absolut nie jest końcówką mocy, ale kompletną integrą. Sytuacja rzadko spotykana, w której topowy wzmacniacz nie jest systemem złożonym z przedwzmacniacza i wzmacniacza mocy. Jeślibyśmy Absolute "rozłożyli" na dwa osobne monobloki, preamp oraz zasilacz dla tego ostatniego, otrzymalibyśmy w miarę "wymiarowe" urządzenia. Unison zdecydował się zapakować to wszystko do jednej obudowy - o ile w ogóle można tak nazwać fundament, w którym zagnieździły się wszystkie układy.


W symbolu tego wzmacniacz zawarty jest jego krótki opis: S = stereo, 2 = dwie lampy w stopniu końcowym, K = KT88. Pojedyncza lampa na wyjściu jest najlepszym przedstawicielem klasy A i choć nie jest to trioda, a tetroda strumieniowa, to jednak pracuje w szlachetnym układzie single-ended (SE). Za te pieniądze trudno wymagać wypasionej 300B, a kompromis zaproponowany przez Unisona wydaje się całkiem na miejscu. Ulokowanie lamp z przodu należy do absolutnej klasyki i nic nie wskazuje na to, że to dekoracyjne, ale dźwiękowo nieoptymalne ustawienie w przyszłości się zmieni. Jeśliby bowiem stawiać na dźwięk, to z przodu powinny zająć miejsce transformatory, a lampy z tyłu. Wtedy sygnał wewnątrz biegłby krótszymi przewodami. Coś za coś. Mamy przed sobą stylistycznie genialny projekt i doskonałe wykonanie. Pięknie obrobiony, wypolerowany kawałek drewna skrywa część frontu i góry. Do tego elementy z nierdzewnej stali - duże gałki z przodu oraz płytka na górze. Jedna gałka służy do regulowania głośności, druga do zmieniania wejść. Pierwsza z nich jest sterowana pilotem, druga już nie.