Please enable JS

Unison Research Polska - Recenzja - P40 - StereoLife


Włosi zawsze byli mistrzami w dziedzinie wzornictwa ocierającego się niekiedy o sztukę. Potwierdziły to testowane niedawno kolumny Albedo HL 2.2, które tak przyciągają wzrok, że przy wyborze wzmacniacza trzeba się naprawdę postarać, aby w ogóle został zauważony. Oczywiście można w tych poszukiwaniach zabrnąć w przerażająco wysokie rejony cenowe, ale jeśli chcemy zachować jakiś tam umiar, recepta na sukces wydaje się być tylko jedna. Sprzęt musi być stosunkowo duży, dopracowany w każdym szczególe, najlepiej lampowy, a przede wszystkim - włoski. Takimi kryteriami kierowaliśmy się biorąc do testu wzmacniacz Unison Research P40. W katalogu tej firmy jest wiele konstrukcji, które robią wrażenie samym swoim wyglądem. Jeśli mam być szczery, wszystkie wzmacniacze z Treviso przyciągają wzrok i tylko od naszego poczucia estetyki będzie zależało, który przypadnie nam do gustu najbardziej. Dla mnie esencją smaku jest model Performance z trzema lampami mocy na kanał, choć bajecznie prezentuje się też wprowadzona niedawno, znacznie mniejsza i tańsza integra Simply Italy. Poszukiwacze bezkompromisowych rozwiązań mogą zdecydować się na flagową dzielonkę Reference lub kultową integrę Absolute 845. Bez względu na pułap cenowy, w pakiecie zawsze dostaniemy włoską robotę, sprawdzone części, ciekawe wzornictwo, lampy i drewno. No właśnie, firma była wielokrotnie krytykowana za zdobienie swoich wzmacniaczy drewnianymi elementami. Jednym audiofilom się to podoba, natomiast inni uważają, że tego typu bibeloty są całkowicie zbędne. Co robić, jeśli chcemy kupić szałowy, włoski wzmacniacz bez polerowanych deseczek? Odpowiedź jest prosta - P40 lub P70.

Oba modele pojawiły się w katalogu kilka ładnych lat temu i od razu wywołały poruszenie w branży. No bo jak to, Unison bez drewna? Najwyraźniej konstruktorzy byli już znudzeni ciągłym narzekaniem i postanowili zaoferować coś klientom, których dendrofilskie ozdóbki odpychały, przy okazji udowadniając wszystkim, że potrafią zaprojektować coś zupełnie innego, choć równie odjechanego. Zerwali więc ze schematem, którego trzymali się wcześniej. Efekt widać na zdjęciach. Obudowę P40 podzielono na dwie części - dolną wykończono błyszczącym, czarnym lakierem i przykryto grubą płytą ze stali nierdzewnej. Górna składa się natomiast z obudowy chroniącej transformatory i pokrywy lamp oraz bardzo charakterystycznego elementu zakrywającego gorące bańki z przodu - ciemnej, szklanej płyty z oznaczeniami producenta. Szybę wykonano oczywiście ze specjalnego szkła odpornego na działanie wysokich temperatur. Całość dopełniają trzy grubiutkie, metalowe pokrętła z przodu i trzy stosunkowo wysokie nóżki na których opiera się cała konstrukcja. Efekt jest bajeczny. Za dnia wzmacniacz wygląda jak jakiś dziwny, magiczny przedmiot wykradziony z pracowni artystycznej, natomiast wieczorami światło lamp przebija się wraz z żarem przez szybkę i wycięcia w metalowej pokrywie, dając wrażenie siedzenia przed przygasającym kominkiem. W sam raz na przełom lipca i sierpnia.